Spacerowałem kiedyś chodnikiem miasta, w którym tamtego dnia byłem po raz pierwszy.


Mój zachwyt dosłownie nie miał granic. Wszędzie mogłem znaleźć jakieś małe aspekty, które wywoływały dreszcz estetycznej przyjemności. Słońce grzało niemiłosiernie, bo był to właśnie początek lipca.

Koniecznie muszę w tym miejscu przyznać, że nie ma nic lepszego niż krótki rękaw. Ale to nie o tym dzisiaj.

Chodziłem więc tak między uliczkami, starając się zauważyć coś ciekawego, co pozwoli mi spędzić trochę czasu we właściwy sposób.
Jakąś galerię sztuki. Taką, której nie znajdę w Polsce.
Albo restaurację, gdzie zjem coś, czego nie spróbuję u siebie.
Lepiej – kawiarnię, w której będę mógł cieszyć się tym, jak dobrze jest mi w nowym miejscu.

Ci, którzy dobrze mnie znają, wiedzą, jak cholernie wymagający potrafię być.
Na ile elementów mogę zwrócić uwagę i jak bardzo mogę porównać dane miejsce od raju na Ziemi albo zmieszać je z błotem pokazując, że ktoś po prostu dał ciała.

Okej, po prostu lubię ładne rzeczy. Masz to samo?

Lubię mojego Macbooka, który został dopieszczony od najważniejszych, do tych praktycznie niewidocznych elementów. Doceniam, kiedy ktoś sprzedaje mi swój produkt i dba o to, abym odebrał zarówno autora, jak i kupowaną rzecz najlepiej, jak to możliwe. Kocham blogi, na które młodzi pisarze wrzucają genialne, długo dopracowywane teksty. Uwielbiam klimatyczne kawiarnie, w które ktoś włożył część swojej duszy i na pewno spory kawałek portfela. Po to, aby ktoś inny mógł przyjść i czuć się tu dobrze.

I dzisiaj weźmiemy pod lupę te dwa ostatnie.

Pokażę Ci, że Twój blog może, a nawet powinien być jak dobra kawiarnia.

No więc spaceruję dalej po tym magicznym mieście. Zauważam ładną kawiarnię i z dziecięcą ciekawością wchodzę do środka.

 

Przecież nie odwiedzę miejsca, które wygląda jakby właściciel dawno o nim zapomniał. Gdzie na stolikach od dobrych paru godzin stoją opróżnione kubki i brudne talerze.

Żeby wejść do środka, zaciekawić muszę się już na zewnątrz. W ciągu pierwszych paru sekund powinienem poczuć, że tak, to jest to miejsce, w którym chcę zostawić swoje pieniądze i spędzić tam trochę czasu.
Dlatego zwracam uwagę na okna, na drzwi, na kolory, na ozdoby, które widać zanim wejdę do środka. Gdy już minę próg, chcę, aby bariści byli uśmiechnięci i przynajmniej sprawiali wrażenie, że cieszą się na mój widok.

Nawet nie muszę być bardzo wymagający, żeby to wszystko zauważać. To po prostu podstawy, bez których się nie obejdziesz.
Twoja kawiarnia musi być przyjazna. Z wyglądu i przede wszystkim z podejścia do gościa, który chce poczuć, że właściciel naprawdę chce, żeby go odwiedzić.

Nie może posiadać zbędnych elementów i haczyków, które chcą tylko naciągnąć klienta na coś nowego.

To, co chcemy zrobić, to dać Twoim czytelnikom dobro. Ogrom czystego, szczerego dobra, które Tobie da satysfakcję, a im poczucie, że ktoś naprawdę chce dla nich dobrze.

 

Przyszedłbyś jeszcze raz do kawiarni, w której podali Ci niedobrą kawę?

A gdzie tam.

Z trudem przełkniesz dwa pierwsze łyki, odsuniesz ją od siebie i wyjdziesz zniesmaczony, już nigdy nie zostawiając w tym miejscu nawet grosza.
Dlatego prawdopodobnie najważniejszym elementem całej układanki jest to, co dajesz innym.

Choćbyś miał najładniejszy wystrój, najdroższe dekoracje i najsłodsze filiżanki na świecie, nikt nie będzie chciał do Ciebie wpaść.
Bo to coś, po co każdy przychodzi, to Twoja najważniejsza rzecz. Kluczowy gracz całego zespołu.
Twój świetny sernik, genialna herbata albo flat white z syropem, za który dam sobie odciąć rękę.

Najwyższej klasy tekst, powalające konkurencję wideo, sesja zdjęciowa jak z amerykańskiego magazynu albo muzyka, którą ktoś puści na imprezie, żeby pokazać znajomym.

Ponieważ, żeby do Twojej kawiarni ktoś zdecydował się wejść, najpierw musi:
– albo dostać od kogoś polecenie, jaką to pyszną kawę tu serwujesz;
– albo samemu spróbować i zostać u Ciebie już na zawsze.

 

Okej, po co przychodzę do kawiarnii?
Dobrze spędzić czas z przyjaciółmi, napić się smacznej kawy, zjeść coś albo popracować. Chcę, żeby było czysto, a cały styl wpasowywał się w mój gust. Przydałaby mi się jeszcze toaleta oraz jakieś gniazdko, aby podładować telefon bądź laptopa.
A, no i klima, podczas gdy na dworze autobusy i załatwiający sprawy ludzie topią się z gorąca.

To – jednym słowem – są oczekiwania, jakie mam wobec danego miejsca.

Dokładnie tak samo jest z Twoim blogiem.

Przychodzę, tak, jak inni, po konkretną treść, po jakość, po styl pisania. Czekam na ładne, wybrane przez Ciebie zdjęcia, na wygodną w użyciu stronę, trafną tematykę oraz tytuł, który mnie zainteresuje. Chcę, abyś czymś przyciągał i żebym zamknął kartę z Twoim tekstem, mając poczucie, że nie było to stracone dziesięć minut.

Pamiętaj, każdy oczekuje dobrej miejscówki z idealną kawą.

Oraz bloga, gdzie znajdzie to, czego nie ma u innych.

 

Okej, chyba widzę dobry lokal.
Szybko wchodzę do środka, bo rano nie zdążyłem wypić kawy. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się całkiem okej. To miejsce naprawdę ma potencjał. Każdego dnia mogłyby dobrze spędzać tu czas setki, może nawet tysiące osób, tylko czekając na kolejną okazję, aby tu wstąpić i zażyć trochę dobra.

Ale w jednym momencie wszystko zaczyna się sypać.

Kiedy widzę, że nie dostanę tego samego dobra za każdym razem.
Kiedy za pierwszym razem zamówię pyszną kawę, o jakiej mogę tylko pomarzyć w innym miejscu, następnego dnia będzie niedobra, a kiedy indziej nie otrzymam jej wcale.

Każdy blog, a szczególnie Twój, musi utrzymać pewien poziom konsekwencji oraz jakości. Aby każdy, kto Cię odwiedza od początku wiedział, czego i kiedy się spodziewać.
Nie chodzi o to, abyś pisał zawsze o tym samym w identyczny sposób. Parę tekstów na odmienny temat niż zwykle z kilkoma smaczkami na pewno doda trochę egzotyki, co by nasza publika się za bardzo nie znudziła.

Ale to konsekwencja jest tu najważniejsza.

 

Bo w ostatecznym rozrachunku najbardziej zależy mi, żeby w kawiarnii po prostu czuł się jak w domu.

Aby podobni do mnie ludzie siedzieli przy stolikach wokół. Każdy szczegół był dopracowany. Obsługa od początku „otulała” swoim miłym podejściem, a w tle unosił się jakiś przyjemny zapach oraz muzyka, która będzie perfekcyjnie wpadać w ucho.
Żebym nie musiał martwić się, że będzie zamknięte, albo że mojego ulubionego ciasta nagle zabraknie. Aby kawa dobrze smakowała, ceny nie bolały w portfel, a barista czasem zapamiętał, co lubię.

A ja będę kontynuował podawanie nowiny o tym boskim miejscu dalej.

Pozwól swoim odbiorcom poczuć się jak w domu, a gwarantuję, że zostaną z Tobą na długie lata.


Pisz dobre teksty, rób pyszną kawę i podawaj to innym, M <3