Zazwyczaj te magiczne dni, w które świętujemy swoje narodziny wyglądają bardzo podobnie.


Budzisz się rano, nawykowo bierzesz telefon z półki obok łóżka i już czytasz pierwsze życzenia na tablicy.
O, oraz smsa od przyjaciółki <3

Wstajesz i czujesz, jakby ktoś tego konkretnego dnia przestawił Twoje myślenie na „automatyczny dobry humor”.

Aby ten dzień był naprawdę udany.

I przez cały ten czas dostajesz to mniej, to więcej życzeń. Miłe słowa od osób, których nigdy byś o to nie podejrzewał. A czasem trafi się nawet jakiś prezent. Jak dobrze pójdzie, wieczór spędzasz z osobami, które znaczą dla Ciebie najwięcej. Czasem z hordą chętnych na imprezę znajomych, innym razem sam na sam z kimś naprawdę ważnym oraz lampką wina w dłoni.

Zazwyczaj to Ty przez cały dzień dostajesz życzenia. I dzisiaj to ja powinienem je przyjmować.

Ale co zrobię, że dzielenie się sprawia mi tyle frajdy. I dlatego dzisiaj pozwolę sobie życzyć coś innym.

Wam, bliskim mi osobom i całemu światu.

***

Chciałbym życzyć wszystkim ludziom, aby byli otwarci na nowość i nie bali się zmian nawet, jeżeli mogą one dostarczyć trochę nieprzyjemności. Bo zazwyczaj na końcu i tak okazują się najlepszym rozwiązaniem.

Żeby żaden człowiek nie odrzucał drugiego, tylko dlatego, że mają odmienne opinie. Ponieważ taka sytuacja powinna zawsze przyciągać, a nie odsuwać ludzi od siebie.

Żeby żaden artysta ani twórca nie był krytykowany za swoje początki, bo nie od razu Rzym zbudowano.

Aby odmienny kolor skóry, był tylko fizyczną zmianą, która w żaden sposób nie wpływa na relacji pomiędzy ludźmi.

Aby ani pochodzenie, ani orientacja seksualna ani punkt widzenia nie były murem, który uniemożliwia wspólne życie miliardom ludzi.

Aby żaden człowiek nie chciał panować nad innymi tylko dlatego, że ma wielkie ego. Nie próbując też zmieniać nikogo na siłę.

Aby nikt na świecie nie twierdził, że religie są złe, nie interpretował ich na swój sposób, ani nie mówił, że jedna jest gorsza, a druga lepsza. Każda może być wielkim organizmem pełnym dobra, jeśli tylko właściwie do niej podejdziemy.

Abyśmy – choć wiem, że to horrendalnie trudne – nie oceniali innych po tym, jak wyglądają. Bo łysy facet w dresie, chłopak, który się maluje i mężczyzna w podartych ubraniach nadal są ludźmi. Nadal chcą być szczęśliwi i żyć dobrze na swój sposób.

Żeby nikt nigdy nie był w stu procentach pewny swojej racji.
Bo choćbyśmy mieli milion dowód i jeszcze więcej argumentów, w każdej chwili możemy się mylić.

W każdej.

Aby ludzie nadal tworzyli piękne rzeczy dla innych i ciągle posuwali nasz gatunek naprzód.

Oraz poznawali inne punkty widzenia w książkach, rozmowach oraz w internecie. Nie obawiając się przy tym zmieniać własnego zdania. Bo dopiero świadome kształtowanie go jest oznaką dojrzałości.

Aby nikt nie bał się podejmować kroków, które jego intuicja oraz serce uważają za właściwe. Ani robić rzeczy, które teraz może trochę zabolą, ale w przyszłości dadzą mu więcej, niż może przypuszczać.

Aby ludzkość nigdy nie czekała z walką o to, co ważne i dobre nawet, jeśli na drodze staje ogromne wyzwanie.

***

Wam życzę, abyście nigdy nie powiedzieli sobie, że jesteście do niczego, tym bardziej nie pozwalając innym Wam tego udowodnić.

Abyście nigdy nie bali się ryzykować, ale zachowywali przy tym spokój. Dbali zarówno o skalę makro, czyli o wielkie marzenia i długodystansowe cele, równie mocno, co o „mikro”, czyli rodzinę, przyjaciół i codzienną wdzięczność.

Abyście zostali ze mną jak najdłużej. I żeby przybywało Was coraz więcej. Bo uwielbiam uczucie, że mógłbym robić teraz milion innych rzeczy, a siedzę czasem o drugiej w nocy, czasem o siódmej rano. W domu z herbatą, w kawiarnii z kawą lub na imprezie, bo coś przyszło do głowy; pisząc kolejny tekst, który ma dać Wam coś dobrego.

Bo po prostu to kocham.

Sobie chciałbym życzyć, żebym zawsze ciężko pracował, korzystał z pięknego życia, nigdy nie przestawał się uczyć i zawsze zwracał uwagę na swoje błędy.

A, no i żeby kawa, koncerty oraz podróże były darmowe.

Tego chyba życzę nam wszystkim najbardziej 🙂

Do następnego, M.