Ten temat zawsze wywołuje delikatny uśmiech na mojej twarzy.


Bo niby to my rządzimy swoim dniem i całym jego planem. To my staramy się łączyć koniec z końcem, kończyć co zaczęliśmy i ogarniać obowiązki. To my dbamy o to, żeby być zawsze w dobrej formie.

Aż tu nagle dzieje się coś dziwnego.

Słońce wstaje parę minut później. Zachodzi o wiele, wiele wcześniej. Robi się chłodno. Wiatr, mam wrażenie, zaraz zerwie mi płaszcz i zwieje wszystkie włosy z głowy. Wszędzie liście. Wszędzie deszcz, a czasem nawet chwilowy śnieg.

Zmienia się wszystko wokół. I zmienia się to, jak się z tym wszystkim czujemy.

Niby to my nasza broszka, aby pilnować swojej produktywności i takie tam.
Ale kurczę, w tym okresie jest to naprawdę, naprawdę trudne.

I nie ma się czemu dziwić. Atmosfera wokół prędzej zmusi mnie do założenia ulubionego golfu, zrobienia wielkiego kubka kawy, siedzenia po turecku z książką oraz odpalenia playlisty z Alt-J i Radiohead, niż przyjęcia kolejnej, codziennej ilości obowiązków na swoje barki.

Ale spoko, są na to sposoby. Bardziej i mniej oczywiste.Okej, może zazwyczaj staramy się walczyć z odkładaniem na później. Ale dzisiaj musi się ono stać naszym dobrym kumplem, który pomoże rozwiązać problem.

Oprócz bycia zwolennikiem zmuszania się do ważnych rzeczy, za które nie chce nam się zabierać, jestem też wielkim zwolennikiem słuchania swojej intuicji i działania w zgodzie właśnie z nią.

Bo tak naprawdę, nie w każdym przypadku to popularne dzisiaj wychodzenie ze swojej przyjemnej, ciepłej strefy komfortu jest na miejscu. Ba, zazwyczaj lepiej jest zostać w niej i po prostu znaleźć inną drogę.

Dlatego może i w przypadku jesiennego rozleniwienia powinniśmy o tym pamiętać?

Zamiast na siłę pakować się w męczące obowiązki, które pewnie nie przyniosą nam oczekiwanych efektów, warto trochę wyluzować. Trochę odetchnąć. Trochę pozwolić sobie na wzięcie rozbiegu przed nowym etapem za kilka tygodni.

I danie sobie paru godzin czy dni na rzetelne zaplanowanie tego, co będzie się działo.

I co my chcemy zdziałać.

Kalendarz, excel, kartka papieru, telefon, komputer, rozmowa z przyjacielem z notatnikiem w dłoni czy spacer dla inspiracji. Planowanie przyszłości zostawiam już Tobie.

A, no i pamiętaj o jeszcze jednym.

Że nie wystarczy mieć tylko konkretnego planu działania. Równie ważne jest to, co zrobisz, jeśli on nie wypali.Ale okej, załóżmy, że też jesteś typem osoby, która nie usiedzi w miejscu. I koniecznie potrzebujesz włożyć w coś ręce.

Jest i dla takich rozwiązanie.

Wystarczy wziąć się za coś lekkiego. Nie musimy przecież biec, żeby czuć jak idziemy naprzód. Szczególnie jak niezbyt mamy na to ochotę.

Osobiście w takich momentach przygotowuję sobie wszystko do pracy, ogarniam łatwe rzeczy, które i tak będę musiał zrobić w przyszłości, planuję lub eksperymentuję z nowymi rozwiązaniami.

Tutaj poszukam inspiracji do tekstu, tam może postaram się zmienić grafikę na blogu. Zapiszę kilka pomysłów na teksty, a jeden z nich delikatnie rozwinę.
Przerzucę wyniki z siłowni do tabelek, co by widzieć progres. Zaplanuję parę postów na przyszłość. Zobaczę, co czeka mnie do nauki za parę tygodni. Wystawię coś, co leży w kącie na sprzedaż. Zrobię porządek na pulpicie albo w końcu spotkam się z przyjaciółką, która akurat też ma czas.

Samemu na pewno znajdziesz setki takich banalnych działań.

Jeśli planujesz znów uczyć się jakiegoś języka, to przygotuj sobie fiszki i znajdź materiały do słuchania.
Jeżeli i tak masz zamiar w nowym roku założyć bloga, to czemu by nie pisać już teraz?
Jeśli maturka za niecałe trzysta dni, to może warto rozpisać sobie tematy do nauki na parę tygodni wprzód?
Albo zrobić porządek w notatkach. Albo sprawdzić, czy nie ma jakiegoś fajnego koncertu niedługo.

Albo po prostu nadrób kilka odcinków jakiegoś dobrego serialu na Netflixie.

Mały to mały, ale zawsze jest to krok naprzód 🙂Na różny sposób.

Śpiąc więcej, bo przecież tego Ci ostatnio brakuje. Pijąc tyle wody, ile potrzebuje organizm. Jedząc to, co faktycznie pomaga w utrzymaniu dobrego samopoczucia.

Zazwyczaj, kiedy czujemy taki przesyt i nacisk płynący z otaczającego świata, problem w dużej mierze leży w naszym zdrowiu. Dlatego szczególnie tej jesieni zadbaj o to, aby Twoje zdrowie było na najwyższym poziomie.

Pamiętaj o tym, kiedy koncentracja będzie rozpływać się w powietrzu, a nawet trzecia kawa nie da nic, poza cudnym smakiem.

Te najlepsze rzeczy, niestety naczęściej odkładamy z powodu braku czasu. Nie chcemy zabierać się teraz za coś przyjemnego, skoro jest do ogarnięcia ogrom, mniej przyjemnych, ale o ile ważniejszych rzeczy.

Dlatego wrzuć w końcu na luz ze wszystkimi obowiązkami czy zadaniami. I zajmij się tym, co leży nieopodal od długiego czasu.

Możesz, tak jak ja, w końcu wziąć się za genialną książkę Kotarskiego. Lub w końcu przesłuchać wszystkie albumy jednego z ulubionych zespołów.
Świetnie będzie, jeśli wrócisz znów do nauki obcego języka. Albo zrobisz wszystko, by udoskonalić swoje umiejętności w kuchni. A nawet zaczniesz programować oraz zaczniesz interesować się winem.

Zajmuje dużo czasu i jest przyjemne? Perfekcyjnie.Ale taką naprawdę długą. Chwilę. Przynajmniej raz w tygodniu.

Tą o której mówił Andrzej Tucholski z kawą przy oknie o poranku, kiedy świat dopiero budzi się do życia.
Taką, która pozwoli Ci zauważyć, o co w tym świecie w ogóle chodzi. Pozwoli poczuć smak słodkiej herbaty z miodem i usłyszeć każde brzdęknięcie gitary Bon Ivera, przebijające się co raz przez stały dźwięk deszczu za oknem.
Ułamek dnia na posiedzenie w wannie i poczytanie czegoś przyjemnego. Na upieczenie brownie z przyjacielem, którego nie widziałeś od dwóch tygodni. Na wybranie dłuższej drogi na powolny spacer do domu. Na posiedzenie pod kocem i oglądanie kolejnego sezonu Stranger Things. Moment na przeczytanie tego tekstu.

Chwilę, która pomoże zrozumieć, z czym miałeś ostatnio problem i dlaczego ta chwila stała się jego rozwiązaniem.Każdą książkę, która zalega na półce i krzyczy, abyś ją otworzył.

Każdy artykuł, który tylko otworzyłeś, zostawiając w przeglądarce albo w zakładkach.

Każdy tekst, który wymagał od Ciebie czy pięciu, czy pięćdziesięciu minut.

Po prostu doczytaj. Najwyższa pora.
Wiesz co najbardziej, oprócz zimna i wszechogarniającej szarości, zabija nasze samopoczucie w te jesienne wieczory?

Schematyczność.

Wstajesz w tym samym mieszkaniu. Pijesz tę samą kawę lub herbatę. Zazwyczaj masz określone menu na śniadanie. Potem idziesz do szkoły, na zajęcia lub do pracy i robisz tam to, co zawsze. Następnie wracasz i znów – robisz to, co zawsze.
Bo po co robić coś innego, skoro rzeczywistość jest już ułożona?

No na przykład po to, aby się w niej nie zatracać.

Jak już wiatr przestanie zrywać Ci czapkę z głowy, to weź przyjaciół, kupcie dobre wino i posiedźcie na dachu. Jakoś ogarniecie, jak to zrobić. Albo umówcie się na noc grania w planszówki, na konsoli albo oglądania cudnych filmów.
Lepiej! Weź ukulele, przygotuj czekoladę i posiedźcie u jednego z Was przy kominku. Albo niech każdy z Was kupi ukulele!
Sprawdźcie fajne miejscówki w Waszym mieście i odwiedzajcie choćby jedną każdego tygodnia. Zapiszcie się na jakieś zajęcia, o których prawie nic nie wiecie – chociażby taniec albo jakieś sztuki walki. Wynajmijcie drewniany domek w górach. Załóżcie swój kanał na YouTube i dzielcie się z ludźmi dobrem.

A nuż okaże się, że któraś z tych nowatorskich dla Waszego świata rzeczy zostanie z Wami na zawsze.

A jak już nic nie pomoże, to zrób dzbanek herbaty, zaproś kogoś bliskiego i kliknij tutaj

A wszystko jakoś się po prostu ułoży.