Nowy rok, nawet jeśli nie pokładamy w nim wielkich nadziei, zazwyczaj wiążę się w jakąś serią zmian. I z faktem, że chcemy co nieco poprawić swoje życie. Dociągnąć wszystko, co nie było zgrane i wyznaczyć nowy, najwłaściwszy kierunek naszego ogarniania rzeczywistości.


Stąd właśnie pomysły na różne wyzwania, biegi, wyjazdy i plany do zrealizowania. Chcemy, żeby ten rok był wyjątkowy. Żebyśmy poczuli, że był chociaż o pięć procent lepszy od poprzedniego.

Ale wiesz co myślę?

Wystarczy, że weźmiemy sobie jakiś dosłownie jeden większy projekt zamiast kilku. Jedno postanowienie zamiast pięciu. Pojedynczy nawyk do wyrobienia zamiast medytacji, sportu i codziennego czytania na raz.

Ale będziemy pamiętać przy tym o poniższych sprawach.

I gwarantuję, że ten rok będzie cudny. I naprawdę wiele z niego wyniesiesz.

Przede wszystkim w kontekście posiadania rzeczy.

Od kiedy zacząłem śledzić trochę bardziej temat minimalizmu, zacząłem o wiele świadomiej patrzeć na swoje życie. Tu przeczytałem parę dobrych tekstów u Kasi Kędzierskiej z Simplicite, tam posłuchałem Podcastu „The Minimalists” i obejrzałem ich niesamowity dokument.

Może nie pozbyłem się jeszcze wszystkiego, co mam i nie zostawiłem samego zestawu Macbook + kubek z Czeskiego Starbucksa, ale czuję, że nieźle się w temat minimalizmu wkręciłem.

Wkręciłem, ale bez przesadnego fanatyzmu.

Zacząłem większą uwagę przykładać do tego, co kupuję i czy faktycznie tego potrzebuję.

Pewnie, miło jest pójść do sklepu ze świadomością posiadania co nieco w portfelu, wybrać parę ładnych rzeczy i wydać na nie kilkaset złotych. Ale czy faktycznie nie dałbym sobie bez nich rady? Czy naprawdę nie ma lepszych sposobów, w jaki mogę zagospodarować te pieniądze?

To samo z rzeczami, które już od jakiegoś czasu walają się po domu.
Nie potrzebuję dziesięciu kubków, skoro używam tylko jednego, a znajomi dwóch. Ani wielkiej półki, skoro mam dosłownie parę rzeczy, które mogą na niej postawić. Ani ośmiu par spodni, skoro widzę, że dobrze mi w trzech. Koszulek w jedenastu kolorach, skoro i tak najbardziej lubię klasyczne czarne.

I Tobie również to polecam. Cały ten koncept jest niesamowity, jeśli faktycznie się w niego zagłębisz.

Poza tym, proste życie jest o wiele łatwiejsze do ogarnięcia.

Siedzisz ze znajomymi w sylwestra albo spędzasz go samemu w domu. Czegokolwiek byś nie robił, gdzieś pomiędzy zajęciami pojawiają Ci się te same myśli, co zawsze.

Zerkasz z na ostatnie dwanaście miesięcy i widzisz wszystko jak na dłoni.

Widzisz każde spotkanie, każdą kawę i każdy wakacyjny wypad.
Każdy pocałunek, płytę ulubionego artysty, dodatkową godzinę pracy zamiast snu, koncert, spełnione marzenie albo bolesną porażkę. Momenty rozdarcia pomiędzy dwoma opcjami, momenty pełne energii i te okraszone zwątpieniem.

Widzisz, że było mnóstwo dobra w tym roku.
I dobrze wiesz, że dałoby się wycisnąć go nieco więcej w kolejnym. Patrzysz w tył z sentymentem i wprzód z niepewnością. Masz ogromną nadzieję, że przez najbliższy rok uda Ci się zrobić coś super, że poznasz świetnych ludzi i lepiej zaczniesz radzić sobie z życiem.

Masz nadzieję, że będzie po prostu trochę lepiej.

Będzie spokojniej. Z większą rozwagą.
Praca będzie efektywniejsza, ludzie milsi, a problemy mniejsze. Kalendarz lepiej zorganizuje czas, przeszkody łatwiej będą usuwać się z drogi, a los nie da Ci tylu wyzwań, dopóki sam się na nie nie zgodzisz.

Z tym, że to nigdy tak nie wygląda.

Bo jeśli od parunastu lat zmiana daty niczego nie poprawiła, to nie sprawiajmy pozorów, że teraz akurat się tak stanie.

Nadal będzie trzeba stawiać czoła tymi samymi sprawami, tylko w nowej formie. Ciągle będzie sporo na głowie, a Twoja ambicja wcale nie da Ci odpocząć, o czym pewnie już dobrze wiesz.

Dlatego nie twórzmy sobie jakiejś idealnej wizji tego nowego roku.

Po prostu weźmy lekcje z poprzedniego i podejdźmy do tego aktualnego z trochę większym doświadczeniem i świadomością zarówno swoich możliwości, jak i ograniczeń.

Pewnie znasz to tak dobrze, jak ja.

Wiesz, że na półce, na biurku i na Kindlu jest kilka zaległych pozycji, ale nadal kusi Cię, żeby kupić coś nowego.
I ostatecznie zazwyczaj to robimy.

Idziemy do księgarni i oczywiście coś wybieramy. Tylko po to, żeby przeczytać kilkadziesiąt stron i znów odłożyć książkę na półkę.

I można tak w kółko. Dopóki się cholernie na to nie wkurzysz, zacznie brakować Ci pieniędzy na kolejne albo zatęsknisz za jakąś starą pozycją.

Nie wydawajmy dodatkowej kasy na rozpoczynanie nowych pętli. Zakończmy te, które już mamy, a wszystko będzie nieco bardziej ogarnięte. A i z pewnością przeczytamy więcej książek.

Ostatnio śmiałem się z tego tutaj. <click, click>

Głupio się przyznać, ale zdecydowanie zaniedbałem to w 2017.

Zabrakło mi takich samotnych podróży, wieczorów z książką i kupowania rzeczy, które kompletnie nie mają odniesienia w moich ambicjach.

W tym całym zabieganiu i dbaniu o różne sprawy niesamowicie ważne jest pamiętanie też o sobie, swoim organizmie i zdrowiu psychicznym. Każda z tych rzeczy ma swoje granice, po których przekroczeniu dzieją się bardzo złe rzeczy.
PRzez co musimy przez następne tygodnie podnosić się z kolan.

Znacznie lepiej jest po prostu co jakiś czas robić sobie przerwę.

Każdy wieczór kończyć w taki sposób, jak lubimy. Na przykład z wykładem z YouTube’a, rozmową z przyjaciółką albo nową (a jeszcze lepiej starą) książką.

Przez ostatnie dwanaście miesięcy miałem w zwyczaju albo za bardzo się tyrać z pracą albo kompletnie nic nie robić. W tym roku zrobię wszystko, żeby połączyć oba podejścia i nie tylko walczyć o swoje, ale też zadbać przy tym o swoje zdrowie oraz sen.

Mam nadzieję, że Ty również.

2018 to czas, żeby dorzucić trochę do pieca jeśli chodzi o swoje pasje.Pamiętając przy tym, że nie samym sukcesem człowiek żyje, a droga do niego jest równie ważna.

Po co właściwie marnować dziesięć lat na osiągnie czegokolwiek, skoro nawet jeden dzień z tej dekady nie był spędzony z przyjemnością?

Nie skupiajmy się tak bardzo na wynikach, bo to nie one są najważniejsze. A to one zazwyczaj odciągają naszą uwagę od działania.

Można przecież działać oraz cieszyć się przy tym każdym dniem i każdym kolejnym podjętym krokiem.

Doceńmy każdy łyk porannej kawy, wypitej w spokoju oraz każdy pokonany podczas porannej przebieżki kilometr. Zauważmy swoje talenty i ambicje. Cieszmy się z każdego udanego treningu, nowego słówka, tekstu, wideo, napisanego programu czy genialnego rysunku.

Bo co z tego, że na końcu pochwalisz się, co osiągnąłeś, skoro przez ostatnie lata nie potrafiłeś czerpać z tego przyjemności?Są tacy ludzie, przy których czujesz, że rośniesz.

Nie musi to być Twój idol ani nikt ambitny. Wystarczy, że jest inteligentny, wrażliwy, pewny siebie albo jest po prostu dobrym człowiekiem. W jakiś sposób Cię inspiruje i rzuca nowe światło na stare sprawy, z którymi radzisz sobie od dawna.

Są też tacy, którzy „ciągnął Cię w dół”.

Frustrują, irytują i rzucają kłody pod nogi. Mówią coś złośliwego i opakowują to w formę żartu. Zazdroszczą i życzą Ci źle. Są niedojrzali i uwielbiają krytykować Cię tylko po to, żeby sobie samemu podnieść samoocenę

Niech ten rok będzie czasem na wybór odpowiednich ludzi do naszego stylu życia.

Z tymi dobrymi na pewno będzie nam w życiu cudnie.
A Ci źli z czasem i tak zrozumieją swoje błędy.

Przynajmniej taką mam zawsze nadzieję.

To teraz masz cały rok, aby nareszcie podjąć w tym kierunku kroki.

Sam w tym roku spełniłem kilka marzeń i wziąłem się porządnie za parę projektów, które zawsze były gdzieś z tyłu. Zawsze były na drugim miejscu z powodu pierwszoplanowych obowiązków i codziennych zadań.

Ale w końcu się za nie wziąłem.
I oprócz tego, że idzie mi w nich coraz lepiej, to nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę, że w ogóle zacząłem. Bo to tak naprawdę było w tym najtrudniejsze.

Jeśli też chciałbyś mieć bloga, to zrób research, załóż fanpage i zacznij pisać. Chcesz rysować – oglądaj tutoriale i trenuj codziennie po parę minut.

Nie musisz robić nic niesamowitego – tylko zacznij i bądź konsekwentny.
A pod koniec 2018 napisz mi, jak było.

 

 


Niech nowy rok oznacza więcej prostoty, więcej pracy i skupienia się na tym, co w życiu dla nas ważne.

Żebyśmy w następnego sylwestra mogli podnieść kieliszek szampana w geście triumfu, że dobrze wykorzystaliśmy większość z tych 365 danych nam dni <3