Od zawsze jesteśmy we właściwym miejscu.


Miliony sytuacji przecież do tego doprowadziły. Miliardy bijących się ze sobą myśli. Tysiące decyzji i dni, z którymi mogliśmy zrobić cokolwiek zaplanowaliśmy. Miliony okazji i ciągle powtarzających się problemów, z którymi musieliśmy sobie radzić. Do tego wielka garść sukcesów. Równie wielka, co szerokie spektrum porażek, które czegoś nas nauczyły.

Tych kilkanaście czy kilkadziesiąt lat, które przeżyliśmy to jedna wielka seria wyborów i zbierania doświadczeń do wykorzystania.

Nic z tych rzeczy nie było przypadkiem. Jeżeli podjąłeś jakąś decyzję, to najwidoczniej życie od początku miało pokierować Cię w tę stronę.

Z jakiegoś dziwnego powodu wszyscy mamy w zwyczaju wmawiać sobie, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, że jeszcze nie jesteśmy tam, gdzie być powinniśmy. I że jeszcze tak dużo zostało nam, aby dojść do tej wymarzonej lokacji.

Mamy jakąś dziwną tendencję do traktowania się najsurowiej jak można.

Też co jakiś czas potrafię przesiedzieć cały wieczór, nie potrafiąc się za nic zabrać. Robię mało wymagające rzezy. Ciągle myśląc o tym, jak bardzo brakuje mi czasu, jak wszystko powinno być już skończone, jak daleko powinienem być z pracą. Jak to inni ciężko pracują, jak to mnie wyprzedzają. Jak to wszystko jest w sumie pozbawione sensu.

Rzeczywistość już taka jest.

Są dobre chwile, podczas których na Twojej twarzy ciągle widnieje uśmiech. Widzisz, że włożyłeś w coś wysiłek i nie poszedł on na marne. Że coś się udało, że nareszcie wyszło, tak jak miało od początku być. Są momenty, kiedy czujesz, że wszystkie elementy życia w końcu zaczęły układać się w kompletną całość. Że od teraz będzie już tylko lepiej.

A potem przychodzi kryzys.

Masz wrażenie, że to koniec. Że już naprawdę nie dasz rady.
Czujesz, jak problemy przyciskają Cię z każdej możliwej strony, jak nie możesz utrzymać wszystkich spraw na raz i wszystko leci Ci z rąk.

Przecież wszystko miało już być okej. Tyle się już nacierpiałem, a życie znów kopie mnie w kostkę – myślisz.

Jak wszyscy – jaramy się tymi dobrymi momentami i powstrzymujemy łzy, kiedy przychodzą gorsze.

Bo widzisz, wszystko, co przeżyłeś to część drogi.

Nie ważne, czy po rozłożeniu jej na części pierwsze czujesz, że tych złych jest więcej niż dobrych. Nieistotne, że czasem tracisz wiarę w siebie, kiedy coś nie wychodzi, że kwestionujesz to, gdzie aktualnie jesteś i żałujesz, że nie wykorzystujesz czasu w należyty sposób.

Przyznam Ci, że też czasem tak mam.

Każdy tak ma. Nawet nasi idole, którzy w internecie sprawiają wrażenie nieśmiertelnych wojowników życia, których dopiero śmierć jest w stanie zatrzymać. Oni też czasem myślą, czy to wszystko ma sens.

Też potrafią rano wstać, zrobić sobie kawę i choć wczoraj czuli się wspaniale, dzisiaj zastanawiają się, czy są we właściwym miejscu. I co by było, gdyby poszli inną drogą. Albo włożyli kiedyś więcej wysiłku w swoją pracę.

Życie to kwestia lat doświadczenia, kolekcjonowania wiedzy, szukania rozwiązań i ciągłej wędrówki naprzód.

Proszę, przestań już teraz.

Przestań mówić, że powinieneś dawać z siebie więcej. Przestań wspominać bolesne chwile z przeszłości. Przestań rozpamiętywać okazje, które przeszły Ci obok nosa, a dzięki którym byłbyś teraz o wiele dalej. Przestań zadawać pytania i ciągle kwestionować każdą decyzję. To nic nie da.

Zbieraj doświadczenia, ucz się, poznawaj ludzi. Szukaj lepszych rozwiązań, staraj się dobrze wykorzystywać czas, ciesz się drogą i przestań porównywać się do innych. A gwarantuję, że od teraz wszystko będzie okej.

To, gdzie teraz jesteś, to moment, do którego miałeś trafić.
I nieważne to, gdzie indziej mógłbyś teraz być.

O wiele ważniejsze, dokąd możesz z tego miejsca dojść.