No heeej!


Nie było mnie parę chwil. Mam nadzieję, że bardzo się na mnie nie złościcie.
Oczywiście już wszystko tłumaczę, już mówię o co chodzi, skąd ta nieobecność i przerwa, którą robię.

Ten tekst jest po to, aby powiedzieć Wam parę ważnych rzeczy. Bez owijania w bawełnę i tuszowania faktów.

Przerwa wynika głównie z tego, że jestem, jak spora część z Was, w ostatniej klasie liceum. I żeby móc dalej się uczyć, potrzebuję tą cholerną maturę napisać dobrze.

A że czasu zostało niedużo, a materiału do ogarnięcia nadal trochę jest – potrzebuję na parę chwil odłożyć bloga na bok.

Na pewno nie ucieknę i nie przestanę pisać. Za bardzo już polubiłem pisanie dla Was. Zdecydowanie za bardzo się już w to wkręciłem.

Teoretycznie mógłbym nadal pisać i przy tym się uczyć, dałoby się to ogarnąć. Ale wtedy zarówno blog, jak i mój wynik z matury by na tym stracił. Doszedłem do wniosku, że o wiele lepiej jest najpierw w stu procentach skupić się na rzeczy, którą trudno będzie mi potem zmienić i zrobić ją naprawdę dobrze; niż brać się za dwie i robić je na pół gwizdka.

Blog z tego powodu też bardzo by ucierpiał. Nie skupiałbym się tak bardzo na oryginalności, na ciekawej treści czy nowych strategiach. Pisałbym, bo tak sobie postanowiłem.

A nie chcę, żeby tak było. Chcę tworzyć najlepiej, jak potrafię. A do tego potrzebuję więcej czasu. Więcej, niż aktualnie mam.

Poza tym, już teraz czuję, że moje teksty (choć w większości bardzo Wam pasują) nie mają do końca takiej formy, co chcę. Blog też nie wygląda tak, jakbym chciał. Generalnie, spora część rzeczy nie jest tak dobra, jak mogłaby być.

I to między innymi chciałbym zmienić, kiedy już będę mógł poświęcić na to całą swoją uwagę.Nowych tekstów pisać na pewno nie będę, może czasem wrzucę stary, żebyście mieli co poczytać i trochę sobie je odświeżyć.

Na Instagramie nadal od czasu do czasu będę robił zdjęcia i pokazywał na stories, którą to już kawę dzisiaj piję. To nie wymaga dużo uwagi, a będziecie wiedzieć chociaż, czy faktycznie się do tej matury przygotowuję, czy zlewam ją i postanowiłem od wakacji być baristą w jednej z Paryskich kawiarni (w sumie, nie taki zły pomysł).

Od jakiegoś czasu każdy mój dzień to robienie notatek, uczenie się, sporo kawki i próba dostarczenia organizmowi odpowiedniej ilości snu. Co jakiś czas wyjście z ukochaną, która pomoże mi trochę odpocząć albo pół godziny na książkę o Joy Divsion.

Tak to teraz jest właśnie.Dalej? Dalej to będzie już tylko lepiej.

Po maturze mam plan zrealizować znaczną część planów i projektów, za które chciałem się wziąć od dawien dawna. I co ciekawsze – nie są one związane tylko i wyłącznie z prowadzeniem bloga.

Pisać będę na pewno, bo to kurde kocham. Naprawdę – są rzeczy, których wręcz nie da się opowiedzieć słownie. Je trzeba napisać. Aby lepiej dotarły do odbiorcy, zostały z nim na dłużej i miały o wiele silniejszy wydźwięk.

Nie chcę zdradzać, co to będzie, bo uwielbiam robić niespodzianki. A poza tym, zazwyczaj, kiedy opowiadam o swoich planach to ostatecznie kończą się one totalną porażką.
Dlatego więc

Zdradzić mogę tylko, że będziecie mnie dużo słuchać. A czasem będziecie mogli i pooglądać.

Zarówno blog, co Instagram będą zrobione od A do Z tak, jak tego chciałem od dawna.

Za parę miesięcy zobaczycie pewnie kilka moich wypadów, dużo przemyśleń, sporo tekstów i estetycznych rzeczy, którymi będziemy się razem jarać. Ale o tym kiedy indziej.

Widzimy/słyszymy (skreśl jedno) się za kilka tygodni.

Będzie dobrze.